Zawodnicy z Ostrowca Świętokrzyskiego byli zdeterminowani, aby zanotować pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Wcześniej podopieczni Łukasza Tarkowskiego bezbramkowo zremisowali ze Starem w Starachowicach, a także podzielili się punktami z Wiślanami, choć w Skawinie prowadzili już 2:0. W meczu z Moravią długo nie mogli otworzyć wyniku. Dopiero w 42. minucie prowadzenie KSZO dał Maciej Górski, który oddał precyzyjny strzał w długi róg bramki strzeżonej przez Jakuba Jamroza.
Druga połowa zaczęła się w najgorszy możliwy sposób. W 51. minucie kontuzji kolana doznał Bartosz Snopczyński. Napastnik ostrowieckiego zespołu, który w bieżących rozgrywkach już pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców, opuścił plac gry opierając się na ramionach kolegów. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak życzyć popularnemu „Snopkowi” szybkiego powrotu do zdrowia.
Rywalizacja toczyła się dalej, a na kolejne gole kibice musieli poczekać do 88. minuty. Wtedy to prowadzenie gości podwyższył Paweł Czajkowski. Wydaje się, że to trafienie podcięło skrzydła zawodnikom Moravii, bo w doliczonym czasie gry stracili jeszcze dwa gole. Najpierw kontratak KSZO sfinalizował Jakub Posłuszny, a chwilę później Mateusz Majewski ustalił wynik spotkania po uderzeniu głową.
Pomarańczowo-Czarni wygrali 4:0 i z 14 punktami na koncie zajmują drugie miejsce w tabeli. Do liderującej Chełmianki tracą cztery „oczka”. Kolejny mecz ostrowczanie rozegrają przed własną publicznością. 5 września zmierzą się z Naprzodem Jędrzejów (pocz. o godz. 18:00).

Napisz komentarz
Komentarze