Znalazłem się w rwącym strumieniu rozeźlonych pasażerów, wypływającym z pojazdu na trawnik. Strumień popłynął wartko chodnikiem, gdzie zaczął się prawdziwy sztorm.
Tomasz Ewski
08.11.2011 14:33
(aktualizacja 29.07.2023 11:01)
Podziel się
Oceń
Autobus się zepsuł. Znalazłem się więc w rwącym strumieniu rozeźlonych pasażerów wypływającym z pojazdu na trawnik. Strumień popłynął wartko chodnikiem, gdzie zaczął się prawdziwy sztorm. Ludzie zachowywali się tak, jakby autobusy były szalupami ratunkowymi i trzeba było uważać, żeby nie wypaść za burtę. Poszedłem pieszo. Delikatne promienie jesiennego słońca przyjemnie grzały w plecy. Drzewa, stojąc w płomieniach, rzucały co chwila na chodnik pojedyncze iskry, samotne spadające liście.
Stanąłem na przejściu dla pieszych w oczekiwaniu, aż ludzik ze świateł zrobi się zielony i zejdzie piętro niżej. Wysoka dziewczyna o długich blond włosach wyminęła mnie gwałtownie, trącając torebką i przebiegła na czerwonym.
Kaśka. Jej długie obcasy zastukały po drugiej stronie ulicy. Kopnęła leżącą na chodniku puszkę po piwie i nerwowym krokiem ruszyła dalej. Dogoniłem ją na następnych światłach. - Cześć! Jak ci mija dzień? – zapytałem opanowując zadyszkę. - Uważaj, konflikt wisi w powietrzu. W nadchodzącym miesiącu unikaj tych, na których ci zależy. W przeciwnym razie nie ustrzeżesz się kłótni i sporów. - Słucham? - Czytaj – wyjęła z torebki pogniecioną kolorową gazetę. Z okładki patrzyła skąpo ubrana aktorka, której domalowano długopisem wystające z nosa włosy i podłużną bliznę na lewym policzku. Szeleszcząc błyszczącymi kartkami, Kaśka odnalazła właściwą stronę i wcisnęła mi gazetę w ręce. Horoskop. - Kaśka, ty chyba nie wierzysz w te bzdury, co je tutaj wypisują? - Wiesz, zawsze lepiej sprawdzić. - Tak? - No tak. Piszą, żeby unikać, to unikam. Od ponad dwóch tygodni do nikogo nie dzwoniłam, z nikim się nie spotkałam, nie rozmawiałam z nikim. - I pomaga? - Co? - No to twoje unikanie tych, na których ci zależy. - Nie! – wrzasnęła tak głośno, że z trawnika obok poderwało się do lotu małe stadko gołębi. – Nie pomaga. Te całe horoskopy to jedna wielka ściema. - Mnie nie musisz o tym przekonywać. - Zadzwoniła do mnie Gosia z pretensjami, że się od niej odcinam. Że miałyśmy się spotkać, poplotkować, a ja nic. - No i co jej powiedziałaś? - Że nie mogę z nią rozmawiać. Przynajmniej nie w tym miesiącu. I się obraziła. Trzasnęła słuchawką. A wcześniej tak na mnie naskoczyła... Jakbym się co najmniej chciała z nią pokłócić. A przecież ja właśnie nie chciałam! - To się z nią trzeba było spotkać, tak jak obiecałaś. - Piszą przecież: unikaj, bo w powietrzu wisi konflikt! - No to już nie wisi. Spadł. Spojrzała na mnie spod opadającej na oczy grzywki. - Pokłóciłam się z matką – powiedziała. - Dlaczego? - Bo mi na niej zależy. - Co? - Zależy mi na niej, więc jej unikałam. - Pewnie jej się to nie spodobało, co? - I to jeszcze jak… Do bani ten horoskop – cisnęła gazetą w kubeł na śmieci stojący na przystanku. - Bilet miesięczny poproszę. Ulgowy – schyliłem się do okienka w kiosku ruchu. - Który dzisiaj mamy? – zapytała Kaśka. - Ósmy listopada – powiedziałem chowając bilet do kieszeni. - Dla mnie najnowsza gazeta! – zawołała. – Z horoskopem!
Tomasz Ewski
Napisz komentarz
Komentarze
Aktualnie nie ma żadnych komentarzy. Bądź pierwszy, dodaj swój komentarz.
Drogi użytkowniku!
Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.
Napisz komentarz
Komentarze