Pomieszczenie, do którego go skierowano było szare i zimne. Za metalowym biurkiem siedziała niemłoda już kobieta w ciemnym żakiecie i zsuwających się na czubek nosa okularach.
Tomasz Ewski
21.11.2011 10:12
(aktualizacja 29.07.2023 17:50)
Podziel się
Oceń
Pomieszczenie, do którego go skierowano było szare i zimne. Za metalowym biurkiem siedziała niemłoda już kobieta w ciemnym żakiecie i zsuwających się na czubek nosa okularach. Wchodząc, obejrzał się za siebie, jakby się zastanawiał, czy nie zawrócić. Ktoś jednak zamknął drzwi i znalazł się sam na sam z urzędniczką, która spojrzała na niego beznamiętnym wzrokiem. - Imię i nazwisko – powiedziała służbowym tonem. - Przepraszam, niedosłyszałem – dało się słyszeć jego cichy głos. Sprawiał wrażenie zagubionego. - Imię i nazwisko – powtórzyła ze zniecierpliwieniem. - Jan. Nazywam się Jan Wieczorek. - Kto zginął? - Moja matka. - W tej katastrofie zginęły tysiące ludzi. Musi pan powiedzieć coś więcej niż tylko: „moja matka”. Inaczej nie odnajdziemy właściwego ciała. Imię i nazwisko zaginionej.
- Teresa. Teresa Wieczorek. - Znaki szczególne. - Przepraszam, niedosłyszałem. Co proszę? - Pytam o znaki szczególne pana matki. - Moja Matka, proszę szanownej pani, ona… Ona kochała życie. To właśnie było w niej szczególne… - Ja pytam o jej fizyczne znaki szczególne! Coś charakterystycznego w wyglądzie. - Kiedy się śmiała, robiły się jej tu na policzkach takie małe dołeczki. Często się śmiała, proszę szanownej pani… Często się śmiała…
Tomasz Ewski
Napisz komentarz
Komentarze
Aktualnie nie ma żadnych komentarzy. Bądź pierwszy, dodaj swój komentarz.
Drogi użytkowniku!
Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.
Napisz komentarz
Komentarze