Na pierwszy rzut oka różnice są wyraźne. To właśnie ten moment, zwykle szybki i automatyczny, bierze pod lupę nowa kampania Olimpiad Specjalnych Polska. Projekt #GrajmyRazem nie próbuje przekonywać, że wszyscy są tacy sami. Zamiast tego stawia odbiorcy proste, ale niewygodne pytanie: co naprawdę widzimy, kiedy patrzymy na drugiego człowieka?
Pierwsze spojrzenie to dopiero początek
Plakaty przygotowane w ramach kampanii od początku przyciągają uwagę swoją formą. Na zdjęciach widać twarze, które wydają się znajome, ale jednocześnie budzą lekkie zaskoczenie. Dopiero po chwili okazuje się, że każdy wizerunek powstał z połączenia dwóch osób: zawodniczki lub zawodnika Olimpiad Specjalnych Polska oraz znanej osobowości biorącej udział w akcji.
Ten zabieg nie jest przypadkowy. Bohaterowie zostali dobrani tak, by łączyły ich także cechy wizualne, takie jak kształt twarzy, spojrzenie, fryzura czy rysy. Dzięki temu na pierwszy rzut oka powstaje niemal spójny portret. Dopiero uważniejsze spojrzenie pozwala dostrzec granicę między dwiema osobami. Właśnie w tym momencie kampania zaczyna działać najmocniej, bo zmusza odbiorcę do zatrzymania się i zadania sobie kilku pytań: kogo rozpoznałem najpierw, na kim skupiłem uwagę i dlaczego wobec jednej osoby uruchamiam gotowe skojarzenia szybciej niż wobec drugiej?
Pytanie, które wybrzmiewa mocniej niż obraz
Każdemu z plakatów towarzyszy hasło: „Gdybym był/a nim/nią, usłyszałabym twoje brawa?”.

To pytanie nie ma być jedynie elementem kreacji. Stanowi klucz do odczytania całej kampanii. Najpierw obraz zatrzymuje wzrok, potem wywołuje konsternację, a następnie uruchamia refleksję nad tym, jak łatwo oceniamy ludzi przez pryzmat jednej zauważonej cechy.
Twórcy kampanii nie negują różnic i nie próbują ich zamazywać. Przeciwnie, pokazują, że różnice istnieją i bywają widoczne od razu. Problem pojawia się wtedy, gdy na tym pierwszym spostrzeżeniu kończy się cała opowieść o człowieku. #GrajmyRazem przypomina, że jedna cecha, nawet tak istotna jak niepełnosprawność, nie wyczerpuje odpowiedzi na pytanie, kim ktoś jest.

Za wspólnym portretem stoją dwie pełne historie
Kampania wyrasta ze świata sportu, bo to właśnie Olimpiady Specjalne Polska są jej organizatorem, ale jej przekaz wykracza daleko poza rywalizację i wyniki. Bohaterowie projektu to osoby, które mają pasje, relacje, plany i codzienne rytuały. Znane postaci zaproszone do udziału w akcji nie występują tu wyłącznie jako celebryci czy przedstawiciele życia publicznego. Wspólnie z zawodniczkami i zawodnikami Olimpiad Specjalnych Polska tworzą opowieść opartą na równości, a nie na podziale na tych, którzy wspierają, i tych, którzy mają być wspierani.
Jedną z bohaterek kampanii jest Agnieszka Kołodziej, zawodniczka Olimpiad Specjalnych Polska. Na plakacie pojawia się razem z Moniką Hoffman-Piszorą, prowadzącą program „Down The Road. Zespół w Trasie”, emitowany obecnie na antenie TVN. Ich połączonemu wizerunkowi towarzyszy pytanie: „Gdybym była nią, usłyszałabym twoje brawa?”. W tym przypadku przekaz nabiera szczególnej siły, gdy za obrazem pojawia się konkretna historia.
Agnieszka Kołodziej kocha śpiewać, trenuje bowling, jeździ na nartach, pływa i gra w piłkę nożną. Jest również oddaną kibicką Górnika Zabrze. Razem z rodziną jeździ na niemal wszystkie mecze i ma własny karnet na stadion. Marzy o tym, by zobaczyć na żywo mecz reprezentacji Polski. Zna jej zawodników z imienia i nazwiska, a z trenerem zdążyła się już spotkać. To portret osoby aktywnej, zaangażowanej i pełnej pasji, której nie da się sprowadzić do jednej etykiety.
Monika Hoffman-Piszora, prywatnie mama dwójki dzieci z Zespołem Downa, bez wahania dołączyła do projektu. Jak podkreślono, już na planie zdjęciowym szybko nawiązała kontakt z Agnieszką. Sama mówi o znaczeniu kampanii wprost: „Jesteśmy różni, po prostu. Fakt, czy posiadamy jakąkolwiek niepełnosprawność nie może nas definiować. Jeśli choć jedna osoba zatrzyma się przy naszej kampanii, spojrzy drugi raz i zastanowi się nad tym, to dla mnie już sukces i cieszę się, że jestem jej częścią”.
Bez współczucia, bez piedestału
Jednym z najmocniejszych elementów kampanii jest świadome odejście od narracji opartej na litości czy sztucznie podbijanym wzruszeniu. Na zdjęciach nie ma bohaterów pierwszego i drugiego planu. Nie ma też podziału na tych, których należy podziwiać, i tych, którym należy współczuć. Zamiast tego pojawia się spotkanie konkretnych ludzi, których nie da się opowiedzieć przez jedną cechę, jedno doświadczenie ani jeden społeczny stereotyp.
Ten kierunek jasno opisuje Joanna Styczeń-Lasocka, Dyrektor Generalna Olimpiad Specjalnych Polska. Jak zaznacza, „Nie chcemy przekonywać nikogo, żeby przestał dostrzegać niepełnosprawność. Ona jest częścią życia naszych zawodniczek i zawodników, ale nie jest odpowiedzią na pytanie, kim są. Problem zaczyna się wtedy, kiedy jedna cecha wyprzedza wszystko inne i sprawia, że wydaje nam się, że już znamy człowieka. #GrajmyRazem zachęca, żeby zatrzymać się właśnie w tym momencie i spojrzeć jeszcze raz. Zobaczyć nie tylko to, co różni, ale całą osobę, jej charakter, pasje, relacje, plany i wybory”.
Spojrzeć jeszcze raz
Siła kampanii #GrajmyRazem nie polega na tym, że próbuje unieważnić różnice. Jej sens tkwi w czymś odwrotnym: w zachęcie, by nie kończyć patrzenia w chwili, gdy te różnice zauważymy. Uważniejsze spojrzenie pozwala zobaczyć nie etykietę, ale człowieka z jego emocjami, determinacją, marzeniami i codziennością.
To właśnie dlatego kampania Olimpiad Specjalnych Polska zostaje w pamięci na dłużej. Nie pokazuje czegoś nadzwyczajnego, lecz przypomina o czymś podstawowym, o czym zbyt często się zapomina. Za każdą twarzą stoi osobna historia. A za każdą historią stoi po prostu człowiek.
Napisz komentarz
Komentarze