Najbardziej odczuwalną zmianą będzie zakaz sprzedaży alkoholu na wynos w godzinach od 22.00 do 6.00 na terenie całej Polski. Oznacza to, że po tej godzinie alkoholu nie będzie można kupić ani w sklepach osiedlowych, ani w supermarketach, ani na stacjach paliw. Sklepy będą mogły nadal działać w nocy, ale bez możliwości sprzedaży napojów alkoholowych.
Nowe ograniczenie ma dotyczyć sprzedaży poza miejscem spożycia. Z zakazu mają być wyłączone między innymi lokale gastronomiczne, takie jak restauracje, bary czy puby, gdzie alkohol jest sprzedawany do spożycia na miejscu. W praktyce oznacza to, że wieczorne wyjście do restauracji nie powinno być objęte tym samym ograniczeniem co zakup w sklepie.
Według przyjętych rozwiązań samorządy mają zachować możliwość wprowadzania dodatkowych ograniczeń. Gminy będą mogły rozszerzać zakaz na kolejne godziny, na przykład między 21.00 a 22.00 lub od 6.00 do 9.00. To oznacza, że w części miejscowości zasady mogą być jeszcze bardziej restrykcyjne niż ogólnopolskie minimum.
Całkowity zakaz reklamy i surowe kary
Ustawa przewiduje także całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu. Zmiana ma objąć wszystkie napoje alkoholowe, w tym piwo. W praktyce oznaczałoby to duże ograniczenia dla kampanii marketingowych, sponsoringu i akcji promocyjnych związanych z alkoholem.
Przedsiębiorcy oraz podmioty łamiące nowe przepisy muszą liczyć się z bardzo wysokimi sankcjami. Kary za naruszenie zakazu reklamy mają wynosić od 30 tysięcy złotych do nawet 1 miliona złotych. To jeden z najbardziej restrykcyjnych elementów nowelizacji i sygnał, że państwo chce mocniej ograniczyć obecność alkoholu w przestrzeni publicznej.
W toku prac parlamentarnych pojawiły się także poprawki doprecyzowujące definicję promocji alkoholu oraz kwestie związane ze sprzedażą na odległość. Dla firm oznacza to konieczność bardzo dokładnego przeanalizowania ostatecznego brzmienia ustawy i dostosowania działań marketingowych do nowych realiów prawnych.
Wyższe koszty dla sprzedawców i nowe obowiązki
Zmiany odczują również przedsiębiorcy posiadający zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Ustawa zakłada podwyższenie opłat za zezwolenia, a w części przypadków nawet ich podwojenie. Dla branży handlowej i gastronomicznej będzie to oznaczało wzrost kosztów prowadzenia działalności.
Nowe przepisy mają także zaostrzyć zasady weryfikacji wieku kupującego. Sprzedawcy będą musieli jeszcze uważniej kontrolować, komu wydają alkohol, ponieważ odpowiedzialność za naruszenia może być większa niż dotychczas. To szczególnie ważne w punktach o dużym natężeniu sprzedaży, takich jak sklepy całodobowe czy stacje paliw.
Dla wielu firm początek 2027 roku może oznaczać konieczność zmiany organizacji pracy, procedur sprzedażowych i sposobu planowania przychodów. Najmocniej odczują to placówki, które znaczną część nocnego obrotu opierały właśnie na sprzedaży alkoholu.
Co to oznacza dla klientów
Z perspektywy konsumentów zmiana będzie prosta, ale odczuwalna: alkohol trzeba będzie kupić wcześniej. Nocne zakupy po piwo, wino czy mocniejsze trunki staną się niemożliwe w sklepach i na stacjach paliw. Dla części osób będzie to tylko niedogodność, dla innych realna zmiana codziennych przyzwyczajeń.
Zwolennicy ustawy przekonują, że nowe przepisy mogą ograniczyć impulsywne zakupy alkoholu, zmniejszyć liczbę nocnych incydentów i poprawić bezpieczeństwo. Krytycy zwracają z kolei uwagę na możliwe skutki dla handlu, reklamy oraz części producentów i sprzedawców. Ostateczny wpływ tych rozwiązań będzie można ocenić dopiero po ich wejściu w życie i po pierwszych miesiącach obowiązywania.
Warto pamiętać, że choć Sejm przyjął ustawę, pełna ścieżka legislacyjna musi jeszcze zostać zakończona. Jeśli jednak przepisy zostaną ostatecznie uchwalone i wejdą w życie zgodnie z planem, 1 stycznia 2027 roku stanie się datą dużej zmiany na rynku sprzedaży alkoholu w Polsce.
Napisz komentarz
Komentarze