Gospodynie, czyli siatkarki Tomasovii, sobotnią potyczkę rozpoczęły z przytupem, triumfując w pierwszym secie aż 25:11. Przyjezdne szybko się jednak otrząsnęły. Druga partia była wyrównana, choć w pewnym momencie ekipa z Tomaszowa Lubelskiego zbudowała sobie kilkupunktową przewagę. KSZO SMS błyskawicznie odrobił straty, a następnie gra toczyła się punkt za punkt. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowały podopieczne Piotra Brodawki, które wygrały 26:24.
Pierwszy set zdecydowanie nam nie wyszedł. Myślę, że ciężko byłoby znaleźć jakiekolwiek pozytywy z tego fragmentu gry. Tomasovia mocno na nas naskoczyła od samego początku - dziewczyny dysponowały bardzo mocną zagrywką, z którą nie byłyśmy w stanie sobie poradzić. Myślę, że atut własnej hali i wielu kibiców mógł dodać im skrzydeł. Wiedziałyśmy jednak, że przeciwniczkom będzie trudno utrzymać tak świetną formę przez cały mecz. Przeczekałyśmy ten moment, a tuż po zakończeniu pierwszego seta każda z nas zupełnie wymazała go z pamięci i weszła na boisko jakby od początku. Nie było to łatwe zadanie, ale na pewno bardzo podbudowało nas na duchu, bo skoro udało nam się przezwyciężyć początkową niemoc, to jesteśmy w stanie zrobić wszystko
- tłumaczy przyjmująca KSZO SMS, Julia Klisiak.
W trzeciej odsłonie zawodniczki z Ostrowca Świętokrzyskiego przejęły inicjatywę. Prowadziły 14:8 i wydawało się, że pewnie zmierzają po zwycięstwo. Wola walki nie opuściła jednak gospodyń - Tomasovia zbliżyła się na odległość jednego „oczka” (20:21), ale końcówka należała do KSZO SMS. Przyjezdne zwyciężyły 25:21.
Napędzone dobrą grą Pomarańczowo-Czarne poszły za ciosem i w czwartym secie doszczętnie rozmontowały swoje rywalki. Zwieńczenie spotkania triumfem 25:13 tylko potwierdziło siłę tej drużyny.
Drużyna z Tomaszowa to bardzo waleczny zespół. Dziewczyny zostawiają na boisku serce, co bardzo cechuje ten klub. Grając przeciwko nim, nie ma nic pewnego. Wierzyłyśmy jednak, że jeśli utrzymamy skupienie i nadal będziemy realizować nasze założenia taktyczne, to sięgniemy po pełną pulę. Wiedziałyśmy, o co gramy, co dodało nam pozytywnej adrenaliny i pomogło przechylić szalę na naszą korzyść
- dodaje Julia Klisiak.
Wygrywając z Tomasovią, podopieczne Piotra Brodawki zapewniły sobie drugie miejsce w tabeli. Wciąż mogą powalczyć o pierwszą pozycję - do liderującej Marby Sędziszów Małopolski tracą tylko dwa punkty.
W ostatniej kolejce KSZO SMS podejmie u siebie Maraton Krzeszowice, natomiast Marba zagra na wyjeździe z MKS-em Paradiso Łańcut.




























































































Napisz komentarz
Komentarze