Podopieczne Piotra Brodawki były w komfortowej sytuacji po pierwszym weekendzie rywalizacji. Wywiązały się wtedy z roli gospodyń i przed własną publicznością zwyciężyły dwukrotnie po 3:1. Kolejne dwa mecze rozegrano w Tomaszowie Lubelskim. 28 marca lepsza była Tomasovia, która wygrała w trzech setach. Jednak KSZO SMS nie pozwolił jej na więcej. Ekipa z Ostrowca Świętokrzyskiego już następnego dnia świętowała awans po triumfie 3:0.
Myślę, że nasze nastawienie na ten mecz (czwarty) było kluczowe. Wiedziałyśmy, o co gramy i po tej bolesnej przegranej chciałyśmy to zamknąć w Tomaszowie. Wyszłyśmy naładowane od samego początku i starałyśmy się narzucać swoje tempo gry, co się opłaciło
– mówi Julia Klisiak, przyjmująca KSZO SMS.
Julia Klisiak, wybrana najlepszą zawodniczką ostatniego meczu, podkreśla, że darzy dużym szacunkiem drużynę z Tomasovii. Określa ją jako waleczną, do tego potrafiącą skutecznie wykorzystać atut własnego parkietu.
Starałyśmy się skupić na każdej następnej akcji, na każdym kolejnym punkcie, żeby spełniać wszystkie założenia. Dodatkowo myślę, że niedosyt po sobotniej porażce był naprawdę duży i ta sportowa złość w niedzielę znalazła swoje ujście
– dodaje Julia Klisiak.
O sukcesie w turnieju półfinałowym marzy kapitan ostrowieckiego zespołu – Aleksandra Mich. Dla doświadczonej siatkarki to już szósty sezon w KSZO SMS. Jak podkreśla, w swojej karierze trzy razy cieszyła się z awansu. Teraz chce dokonać tego po raz czwarty.
Zawsze śmieję się do trenera, że odejdę dopiero wtedy, kiedy zrobimy awans, więc mam nadzieję, że dziewczyny nie będą kazały mi grać w nieskończoność (śmiech). A tak serio — ten turniej półfinałowy to dla mnie coś naprawdę wyjątkowego. To efekt ciężkiej pracy całej drużyny i ludzi wokół klubu. Bardzo się cieszę, bo to mój szósty rok w Ostrowcu — tak naprawdę mam tu już całe życie: pracę, mieszkanie, narzeczonego. KSZO to klub, w którym zostawiłam kawałek serca i mnóstwo pracy
– wyjaśnia przyjmująca KSZO SMS, Aleksandra Mich.
Aleksandra Mich przyznaje – radość po niedzielnej wygranej była, ale nie trwała długo. Zespół wie, że przed nim jeszcze długa droga, a turniej półfinałowy rządzi się swoimi prawami. Przede wszystkim będzie to bardzo intensywny czas. Trzy dni, trzy mecze i każdy z nich może rozstrzygnąć tie-break.
Mamy prawie miesiąc, żeby dopracować elementy, które nie funkcjonują jeszcze tak, jak powinny — przede wszystkim koncentrację w kluczowych momentach i skuteczność. W turnieju każde spotkanie trzeba zagrać na 100%. Już dzisiaj wracamy do pracy, treningów
– tłumaczy Aleksandra Mich.
Przed KSZO SMS kolejny etap walki o I ligę. Z kim Pomarańczowo-Czarne zagrają w turnieju półfinałowym? Tego dowiemy się podczas losowania zaplanowanego na 2 kwietnia.












































































































Napisz komentarz
Komentarze