Spotkania KSZO z Naprzodem zawsze budzą emocje. Tym razem nie było inaczej. Kibice Pomarańczowo-Czarnych przez 90 minut wspierali swoich piłkarzy. Oczywiście jak to przy derbach bywa, nie zabrakło „pozdrowień” pomiędzy sympatykami obu stron. Zawodnicy ostrowieckiego zespołu mieli dodatkową motywację. Na murawę wyszli w koszulkach przygotowanych z myślą o Bartoszu Snopczyńskim, który w tym sezonie już nie zagra z powodu kontuzji.
Rywalizacja na stadionie przy ul. Świętokrzyskiej zaczęła się fatalnie dla gospodarzy. Już w 2. minucie Jakub Czajkowski został ukarany żółtą kartką za faul w okolicy własnego pola karnego. Chwilę później było jeszcze gorzej, bo Naprzód otrzymał jedenastkę za zagranie piłki ręką. Bartosz Klebaniuk wyczuł intencje Karola Stanka, ale strzał był zbyt precyzyjny.
Goście z Jędrzejowa utrzymali prowadzenie do 33. minuty. Wtedy to pięknym uderzeniem popisał się Maciej Górski. Napastnik KSZO, posługując się piłkarskim żargonem, zdjął pajęczynę z okienka bramki rywali. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Gospodarze rozpoczęli drugą połowę od skutecznego ataku. Podanie Łukasza Siedleckiego na gola zamienił Jewhenij Bełycz. Dla Ukraińca to pierwsze trafienie w bieżącym sezonie.
Gdy wydawało się, że zwycięstwo Pomarańczowo-Czarnych jest nieuniknione, w ostatniej akcji meczu przyjezdni wyrównali. Festiwal błędów w polu karnym KSZO wykorzystał Kamil Siudak. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, co w Ostrowcu postrzegane jest jako porażka. Nic dziwnego, bowiem strata do liderującej Chełmianki wzrosła do sześciu punktów.
Okazję do rehabilitacji ostrowczanie będą mieć 12 września. Wtedy zmierzą się na wyjeździe z rezerwami Wisły Kraków.

Napisz komentarz
Komentarze