Po pierwszym spotkaniu ekipa z Rzeszowa miała jednobramkową przewagę. KSZO przed własną publicznością pokazał się z dobrej strony, więc nadzieje na odwrócenie losów rywalizacji były. Piłkarze podkreślali, że w stolicy województwa podkarpackiego zostawią serce na boisku. Ambicji nie można im odmówić. Resovia w dwumeczu była konkretniejsza, po prostu.
Podopieczni Kamila Kuzery już w 7. minucie rewanżu objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę do bramki skierował Mateusz Geniec. Nie minęło dużo czasu, a gospodarze mogli strzelić drugiego gola. W sytuacji sam na sam z Bartoszem Klebaniukiem znalazł się Gracjan Jaroch. Bramkarz ostrowieckiego zespołu zachował się kapitalnie, broniąc uderzenie zawodnika Resovii.
W 27. minucie było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Bartosz Zimnicki. Wychowanek KSZO 1929 został pozostawiony bez opieki w polu karnym i bezlitośnie to wykorzystał. Ze stoickim spokojem uderzył piłkę głową obok bezradnego Klebaniuka. Należy podkreślić, że 20-latek okazał szacunek byłemu klubowi i nie cieszył się z tego trafienia.
Utrzymanie Pasiaków w II lidze przypieczętował w 50. minucie Dawid Bałdyga. Napastnik gospodarzy otrzymał świetne podanie od Jarocha. Przyjął futbolówkę, po czym uderzył po ziemi, nie dając żadnych szans bramkarzowi KSZO. Trzeba przyznać, że zarówno pierwsza, jak i druga połowa zaczęła się dla Resovii znakomicie.
KSZO swoje szanse miał. W 34. minucie z kontrą wyszedł Dawid Kroczek. Jednak utrudnił sobie zadanie, źle wypuszczając piłkę. Uderzył zbyt słabo. Mikołaj Kwiatek pewnie złapał futbolówkę. Po przerwie ładny strzał głową oddał Mateusz Majewski. Niewiele się jednak pomylił. Minimalnie niecelne było również uderzenie z rzutu wolnego Jewhenija Bełycza. W tym przypadku piłka trafiła w boczną siatkę.
Sezon 2025/26 dobiegł końca. Resovii gratulujemy. KSZO dziękujemy za walkę i emocje.

Napisz komentarz
Komentarze