Goście objęli prowadzenie w 29. minucie. Rzut rożny, zamieszanie w polu karnym Wiślan i wreszcie piłka spadła pod nogi Maksyma Horżuja. Ukrainiec w tym gąszczu zachował się przytomnie. Najpierw spokojnie przyjął futbolówkę, a następnie posłał ją obok bezradnie interweniującego Patryka Pietruszewskiego.
Niespełna pięć minut później goście mogli wyrównać. Tuż przed własną „szesnastką” piłkę na rzecz Michała Banika stracił Paweł Czajkowski. Zawodnik Wiślan, nie zastanawiając się długo, huknął jak z armaty, ale kapitalną interwencją popisał się Bartosz Klebaniuk. Bramkarz Pomarańczowo-Czarnych wyciągnął się niczym struna i uchronił swój zespół przed utratą gola.
Po przerwie gospodarze dwoili się i troili, żeby odrobić stratę. KSZO jednak dobrze się bronił, a i trzeba przyznać, że graczy ze Skawiny zawodziła skuteczność. Tego samego nie można powiedzieć o Damianie Lepiarzu. Napastnik ostrowieckiego zespołu w 66. minucie dopadł do bezpańskiej piłki i mocnym uderzeniem nie dał szans Pietruszewskiemu.
Do końca spotkania w Skawinie więcej bramek już nie padło, choć warto wspomnieć, że w 78. minucie przyjezdni powinni otrzymać rzut karny za zagranie ręką jednego z graczy Wiślan. Sędzia widział tę sytuację inaczej i nie zdecydował się na skorzystanie z gwizdka. Tak czy inaczej, komplet punktów wrócił do Ostrowca.
Po 20. kolejkach KSZO zajmuje drugie miejsce w tabeli III ligi grupy 4. ze stratą zaledwie jednego „oczka” do liderującej Avii Świdnik. W kolejnym meczu Pomarańczowo-Czarni podejmą przed własną publicznością Naprzód Jędrzejów (7 marca, godz. 17:00).




























































































Napisz komentarz
Komentarze