Sytuacja finansowa świętokrzyskich placówek medycznych podległych samorządowi województwa osiągnęła poziom, który ich dyrektorzy i władze regionu określają już jako kryzysowy. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Urzędzie Marszałkowskim marszałek Renata Janik, przedstawiciele szpitali oraz radny Sejmiku Województwa i przewodniczący Komisji Zdrowia, Polityki Społecznej i Spraw Rodziny Kazimierz Mądzik zaapelowali do Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia o pilne uregulowanie zobowiązań przekraczających 86 mln zł. Jak podkreślano, bez bieżącego finansowania nawet najlepiej wyposażone placówki i najwyżej wykwalifikowany personel nie są w stanie w pełni realizować swojej misji.
W spotkaniu uczestniczyli dyrektorzy kluczowych jednostek ochrony zdrowia w regionie: Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach Marcin Martyniak, Świętokrzyskiego Centrum Onkologii w Kielcach Stanisław Góźdź, Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Rafała w Czerwonej Górze lek. med. Youssef Sleiman, prezes Uzdrowiska Busko-Zdrój S.A. Elżbieta Śreniawska, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Psychiatrii w Morawicy Piotr Kiełbowski oraz dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Rehabilitacji w Czarnieckiej Górze Mariusz Gil. Wspólny głos wszystkich uczestników był jednoznaczny: obecny model finansowania nie odpowiada rzeczywistym potrzebom pacjentów i zagraża stabilności placówek.

Podczas konferencji marszałek Renata Janik wskazała, że Samorząd Województwa Świętokrzyskiego od lat przeznacza wielomilionowe środki na rozwój regionalnej ochrony zdrowia. Chodzi zarówno o zakup nowoczesnej aparatury diagnostycznej, jak i modernizację oddziałów, rozbudowę infrastruktury oraz wdrażanie innowacyjnych metod leczenia, w tym platform robotycznych do mniej inwazyjnych zabiegów. Celem tych działań jest zapewnienie mieszkańcom regionu dostępu do leczenia na najwyższym poziomie.
Jednocześnie marszałek zaznaczyła, że możliwości samorządu kończą się tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność państwowego systemu finansowania świadczeń zdrowotnych. W jej ocenie problemem nie są jedynie tak zwane nadwykonania, ale przede wszystkim niedoszacowane kontrakty. Jeśli bowiem kolejny rok z rzędu środki zakontraktowane przez NFZ okazują się niewystarczające, oznacza to, że poziom finansowania został ustalony poniżej rzeczywistych potrzeb. W tej sytuacji placówki, mimo wykonywania świadczeń, nie otrzymują za nie należnej zapłaty.
Rosnące zobowiązania NFZ
Skala problemu jest wyraźna w danych przedstawionych podczas konferencji. Tylko za 2025 rok niezapłacone nadwykonania przekroczyły 34 mln zł. Do tego doszły zobowiązania za pierwszą połowę 2026 roku w wysokości kolejnych 52 mln zł. Jak zaznaczono, do września bilans ten jeszcze się pogorszył, a przedstawiciele szpitali mieli usłyszeć wprost, że fundusz nie dysponuje środkami na uregulowanie tych należności.
Dla placówek oznacza to nie tylko narastające ryzyko utraty płynności finansowej, ale również realne zagrożenie dla kontynuacji planowych świadczeń. Dyrektorzy zwracali uwagę, że szpitale nie są już w stanie dłużej kredytować systemu ochrony zdrowia z własnych budżetów. Problem przestaje być więc wyłącznie księgowy, a staje się kwestią bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców regionu.
Największe obciążenia w szpitalach wojewódzkich
Najwyższe roszczenia wobec NFZ zgłasza Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach. Łączna suma należności z tytułu nadwykonań za ubiegły i bieżący rok wynosi tam 32,13 mln zł. To jednak nie koniec problemów tej placówki. Dodatkowym ciosem okazały się zmiany w wycenach procedur kardiologicznych i elektrofizjologicznych, które według przedstawionych informacji uszczupliły budżet szpitala o kolejne kilkadziesiąt milionów złotych.
Równie poważna sytuacja panuje w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach. Nieopłacone świadczenia, obejmujące między innymi diagnostykę izotopową, badania PET oraz programy lekowe, osiągnęły poziom 27,81 mln zł. W przypadku placówki onkologicznej konsekwencje takich zaległości mają szczególnie poważny wymiar, ponieważ dotyczą świadczeń bezpośrednio związanych z ratowaniem życia i zachowaniem ciągłości terapii pacjentów onkologicznych.
W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Rafała w Czerwonej Górze zaległości NFZ sięgają 15,57 mln zł. Tam problem przybiera dodatkowo wymiar organizacyjny i społeczny. Zakupiony z publicznych środków nowoczesny rezonans magnetyczny pozostaje niewykorzystany z powodu braku kontraktu z NFZ, podczas gdy pacjenci kierowani są do innych placówek i muszą czekać na badania w odległych terminach. Z braku gwarancji finansowania szpital ograniczył również zabiegi endoprotezoplastyki oraz świadczenia alergologiczne.
Kryzys dotyka także uzdrowiska i psychiatrię
Trudna sytuacja nie ogranicza się wyłącznie do największych szpitali. Uzdrowisko Busko-Zdrój zmaga się z brakiem refundacji nadwykonań na kwotę przekraczającą 7 mln zł. Dodatkowym obciążeniem ma być likwidacja współczynników korygujących stawkę za pobyt kuracjuszy. W praktyce oznacza to pogłębienie strat w sektorze, który już dziś mierzy się z rosnącymi kosztami działalności.
Problemy finansowe dotknęły również Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii w Morawicy. Placówka, w której z uwagi na charakter ostrych kryzysów psychicznych nie da się limitować przyjęć pacjentów, odnotowała nadwykonania na poziomie niemal 2 mln zł. Jednocześnie szpital musi pokrywać z własnych środków ustawowe podwyżki wynagrodzeń pracowników, czekając na aneksowanie umów przez NFZ. To dodatkowo zwiększa presję na budżet jednostki.
Sprzęt i kadra bez finansowania tracą swoją wartość
Jednym z najmocniejszych akcentów konferencji było podkreślenie, że największą wartością świętokrzyskich placówek nie jest sama infrastruktura, lecz ludzie. Marszałek Renata Janik zwracała uwagę na wysokie kompetencje lekarzy, pielęgniarek i całego personelu medycznego, który stale się dokształca i pracuje na coraz nowocześniejszym sprzęcie. Jako przykład wskazano Świętokrzyskie Centrum Onkologii, do którego przyjeżdżają szkolić się lekarze z całego świata.
W ocenie władz regionu i dyrektorów szpitali obecna polityka finansowania sprawia jednak, że ten potencjał nie może być w pełni wykorzystany. Nowoczesna aparatura, zmodernizowane oddziały i wysoko wykwalifikowana kadra nie wystarczą, jeśli brakuje środków na bieżące leczenie pacjentów. Właśnie dlatego przedstawiciele województwa tak mocno akcentują, że odpowiedzialność za ten obszar spoczywa na NFZ i Ministerstwie Zdrowia.
Wspólny apel do resortu i funduszu
Uczestnicy konferencji zgodnie zaapelowali do Ministerstwa Zdrowia i centrali Narodowego Funduszu Zdrowia o natychmiastowe uregulowanie zaległych płatności oraz o realne dostosowanie wysokości kontraktów do faktycznych potrzeb pacjentów. Ich zdaniem dalsze utrzymywanie obecnego stanu oznacza przerzucanie kosztów funkcjonowania systemu na szpitale, które nie mają już rezerw pozwalających finansować świadczenia z własnych środków.
Świętokrzyski alarm wpisuje się w szerszy problem stabilności finansowej publicznej ochrony zdrowia. W regionie jego skutki widać jednak szczególnie wyraźnie: od ograniczania części zabiegów, przez niewykorzystany sprzęt, po ryzyko zachwiania ciągłości leczenia w obszarach tak wrażliwych jak onkologia czy psychiatria. Władze województwa i dyrektorzy placówek nie ukrywają, że bez szybkiej reakcji państwowych instytucji konsekwencje odczują przede wszystkim pacjenci.

Napisz komentarz
Komentarze