Pani Anna od lat była klientką jednego z ostrowieckich banków. W 2011 roku podpisała z placówką umowę na lokatę. Jednak zamiast spodziewanych zysków inwestycja zaczęła przynosić straty, a pani Anna dowiedziała się, że podpisany przez nią dokument to nie lokata, ale ubezpieczenie na życie i dożycie.
03.01.2014 13:42
(aktualizacja 24.09.2023 21:52)
red. I.Kowalska, zdj. T.Dulny
Podziel się
Oceń
Pani Anna od lat była klientką jednego z ostrowieckich banków. W 2011 roku podpisała z placówką umowę na lokatę. Jednak zamiast spodziewanych zysków inwestycja zaczęła przynosić straty, a pani Anna dowiedziała się, że podpisany przez nią dokument to nie lokata, ale ubezpieczenie na życie i dożycie.
e tam sami sobie ludzie winni, ja wiele lokat zakladalem i nie wiem jak mozna nie sprawdzic co sie podpisuje, a do tego na pierwszej stronie zawsze pisze Wielkimi Literami "czarno na bialym": Potwierdzenie otwarcia lokaty nr...... miedzy........a ............dalej oprocentowanie itd..i od razu wiadomo czy to fundusz inwestycyjny czy lokata czy cos innego no chyba, ze to byl jakis chinski bank i pisalo po chinsku...
Gość
04.01.2014 12:08
Dać 9 a odebrać 6 to jak to ?? Nie kryć oszustów piszcie wprost który to bank, bo wielu chciałoby zerknąć ponownie na te umowy.
Drogi użytkowniku!
Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.
Drogi użytkowniku!
Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.
Napisz komentarz
Komentarze