To było spotkanie pełne emocji. Zawodnicy KSZO w spotkaniu z Resovią dali z siebie wszystko. I choć przegrali 0:1, to murawę stadionu przy Świętokrzyskiej mogli opuścić z podniesionymi głowami. Ich postawę nagrodzili kibice, którzy wspierali ich od pierwszej od ostatniej minuty. Sympatycy Pomarańczowo-Czarnych przez cały sezon udowadniali, że pod względem dopingu są w ekstraklasie.
Kibice są z nami - czujemy to, często z nimi rozmawiamy i to jest wspaniałe. Ten klub ma cudowną społeczność, dla której chce się walczyć. Dla niej pojedziemy do Rzeszowa na wojnę
- mówi napastnik KSZO 1929, Mateusz Majewski.
Mecz z Resovią obserwowało z trybun aż 6592 kibiców. Prezes ostrowieckiego klubu, Piotr Chorab przyznaje, że nie przypomina sobie spotkania z tak dużą frekwencją.
Nie kojarzę meczu, w którym tak duża liczba kibiców zasiadła przy Świętokrzyskiej. Tym bardziej mnie to cieszy i chyba jasno można stwierdzić, że odrodzenie KSZO nastąpiło. Widać to po tym, co działo się na trybunach
- mówi Piotr Chorab.
Wysoka frekwencja i żywiołowy doping to jedno. Pojawia się jednak pytanie o bezpieczeństwo tego spotkania. Funkcjonariusze z ostrowieckiej policji uspokajają - było bezpiecznie.
Nad bezpieczeństwem kibiców czuwało ok. 160 funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz siły, które zostały skierowane do wsparcia z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Policjanci reagowali tylko i wyłącznie w kwestii wykroczeń porządkowych
- tłumaczy st. asp. Rafał Dobrowolski.
Spotkanie z Resovią z pewnością na długo pozostanie w pamięci kibiców. Mimo porażki KSZO kwestia awansu pozostaje otwarta. O wszystkim zdecyduje rewanż w Rzeszowie.
Napisz komentarz
Komentarze