Pomarańczowo-Czarni po raz pierwszy zagrozili bramce rywali w 19. minucie. Ładną akcję z lewej strony boiska zakończył Dawid Kroczek niecelnym uderzeniem. Sześć minut później serce kibiców KSZO zabiło mocniej. Resovia miała doskonałą szansę. Najpierw świetnie spisali się obrońcy gospodarzy, którzy zablokowali strzał Dawida Bałdygi, a dobitkę znakomicie zatrzymał Bartosz Klebaniuk.
Bramkarz ostrowieckiego zespołu był czujny również w 36. minucie. Resovia miała rzut wolny z okolic narożnika pola karnego. Patryk Romanowski zamiast dośrodkowania postanowił zaskoczyć Klebaniuka uderzeniem obok muru. 24-latek dobrze interweniował, parując piłkę do boku.
Goście dopięli swego pod koniec pierwszej części spotkania. Pięknym uderzeniem popisał się Mateusz Czyżycki. Silnie uderzona piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Klebaniuk tym razem był bez szans.
Po przerwie Resovia ruszyła po drugą bramkę. W 52. minucie zespół z Rzeszowa mógł podwyższyć prowadzenie. Bałdyga dośrodkował w pole karne do Gracjana Jarocha. Ten zgrał głową do lepiej ustawionego partnera. Ale na wyżyny swoich umiejętności wspiął się Klebaniuk. Fantastyczna obrona na refleks uchroniła KSZO przed stratą gola.
Sytuacja odwróciła się w 65. minucie. Wtedy to drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Patryk Romanowski. Gra w przewadze napędziła gospodarzy. W 70. minucie piłka po główce Bartosza Walencika minimalnie minęła poprzeczkę. Chwilę później bramkarz gości obronił strzał Dawida Lisowskiego. Niecelnie uderzył również Eryk Marcinkowski.
W ostatnich minutach KSZO zamknął rywali w polu karnym. I tak jak w końcówce pierwszej połowy szczęście sprzyjało Resovii, tak teraz… Damian Lepiarz był najbliżej wyrównania. Na nieszczęście gospodarzy trafił tylko w słupek.
Resovia wygrała 1:0 i przed rewanżem jest w lepszej sytuacji. Pomarańczowo-Czarni zapowiadają walkę o marzenia. Drugie spotkanie zostanie rozegrane 9 czerwca w Rzeszowie. Początek spotkania o godz. 19:00.
Napisz komentarz
Komentarze